Kategorie: Wszystkie | Kicia | Poezja | Proza | Przepisy | Różności | Zdjęcia
RSS
sobota, 10 stycznia 2015
Zwolnienie ...
10/01/15 sobota

Kaszlę. Dostałam więc zwolnienie lekarskie i siedzę w domu do wtorku. Łykam te medykamenty (bo już pół apteki moje) i nie bardzo widzę skutki. Jakbym nie kaszlała mniej. No, ale może poprawa nastąpi. Czekam ..., bo tak czy siak przekaszlane pół nocy nie jest fajne. Dobrze, że mogę odespać w dzień. Oczywiście póki siedzę, to aż tak nie kaszlę, ale tylko położę się ... i zaczyna się atak za atakiem. A jeszcze syrop wykrztuśny dostałam ... No, to się wyksztuszam.

Dobrej nocy życzę


21:10, erzebet
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Praca ...
29/12/14 poniedziałek

Wróciłam do pracy i od razu lepiej. Jedyna niedogodność, to ranne wstawanie. Ciemno, zimno i daleko.

Ale psychicznie odpoczęłam. I dobrze

Powrót do domu okupowanego przez 2 facetów bałaganiarzy nie był miły, ale też szybko pobiegłam na gimnastykę. A teraz jest ciemno i późno i nic nie widzę ... No, dobra udaję, że nie widzę.

Jak to dobrze, że jutro znowu wychodzę i wrócę jeszcze później.
21:05, erzebet
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2014
No i zniknął ...
28/12/14 niedziela

Zniknął bałagan. Dzień obrazy i dało się posprzątać, ba nawet zmywarkę uruchomić. Zmyć, odłożyć, wyrzucić śmieci, pozbierać puste opakowania i papierki. Wszystko się dało. Więc wyszłam z pokoju. Na chwilę poprawiłam niedoróbki i jest jako tako. Wejść do kuchni się da.

W ramach psychicznego odpoczynku posprzątałam sobie toaletkę. Efekt torba śmieci i 3 zegarki do naprawy, bo żaden nie chodził. Pewnie baterie do wymiany, pozbyłam się też kolekcji niechcianych korali choć nie wszystkich jeszcze. Reszta została. Ale niestety mało ubyło.

To, co mnie boli, to stoi pod oknem. Skrzynia pełna nie wiadomo czego (bo nie pamiętam, co tam upchnęłam) i tona papierów. Niestety tego wyrzucić nie mogę, jak i innych pamiątek, obrazów, zdjęć i dupereli. Gdzieś to muszę dać... A piwnica pęka w szwach. Dodam, że stoją tam 3 NIE MOJE komary i zajmują cenne miejsce. Nie wiem, czy piwnica to dobre miejsce, ale jedyne. Ja nie mam domu tylko mieszkanie i próbuję tu mieć 2 mieszkania, a tak się nie da. Nie da.

Tylko co z tego, że ja wiem, skoro nie mam ruchu...
19:53, erzebet
Link Komentarze (1) »
sobota, 27 grudnia 2014
Poświąteczne porządki ...
27/12/14 sobota.

Po świętach wyrwałam sie na 2 godziny z domu. Musiałam wyjść, bo już się dusiłam. Poszłam do sklepów wydawać na kredyt kasę. Wydałam, ale lepiej się nie poczułam. Nic a nic.

Dalej było mi źle. I jest.

Wróciłam, zobaczyłam bałagan, który powstał pod moją nieobecność i dowaliłam kilka rzeczy. Zamknęłam się w swoim pokoju i tu siedzę. Wychodzę tylko do łazienki i dowalić następnych kilka rzeczy na kupę brudów. A co mi tam, nie będzie talerzy, kubków, to będą jeść na gazecie. Albo nie będą. bo ja nie będę mieć garnków. Niech leżą i śmierdzą. Ja nie lubię gotować, to nie będę musiała. Sama jestem na diecie, to jeść nie muszę i będzie dobrze.

Zatrzasnęłam drzwi, puściłam głośno muzykę i nie chcę nic słyszeć, wiedzieć i znać. Wlazłam do łóżka, czytam, piszę, porządkowałam trochę półki. Niestety mania zbierania nie jest mi obca. Ile rzeczy ja mam, tak obiektywnie patrząc, i po co mi one wszystkie, to sama nie wiem ... A nowe przybywają. Ciasno, ale co tam. Coś się pozbędę, coś dokupię i będzie.

To już lepiej, żebym książki czytała. Tych też mam mnóstwo, półki się uginają. A za głową pokaźny stos nieprzeczytanych ... Będę go zmniejszać, bo nowe już w drodze. Zamówienie z Merlina w drodze - to też próba poprawy nastroju, jak na razie bez efektu.





19:57, erzebet
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 grudnia 2014
świąteczna gorączka
26/12/14 piątek

    Święta bez gorączki, to jak nie święta. Więc jest. Przyszła wczoraj w wysokości 39 st. C. Zaatakowała wieczorek Kocurka (chyba że Kocura, bo uważa się za dorosłego i pewnie pod pewnymi względami już jest dojrzały). Cóż, wylądował w łóżku i tam tkwi. Po ibufenie temperatura spadła. Dziś miał niecałe 38 st. Gardło go boli no i diabli wiedzą, co to za paskudztwo. Czekamy na normalny dzień. Na razie ibufen i środki na gardło są w ruchu.

     Przy czym Kocurek nie jest niezadowolony. O, nie. W ten sposób uniknął wyjazdu i braku kompa, braku dostępu do internetu i wszelkich innych braków. Gorączka pojawiła się znienacka i w całkiem dobrym momencie.

    A moje 4 dni wolnego i spokoju odjechały z gorączką w siną dal. Bo, to że dziecko zostaje, to pikuś, ale że Pan Mąż nie pojedzie, to już tragedia. Znowu będzie tu tkwił i robił bałagan. I mnie wkurzał.

     Cóż, wiedziałam, że święta to trudny czas. I jest gorzej niż myślałam. Czyli może być gorzej ...
15:28, erzebet
Link Komentarze (2) »
czwartek, 25 grudnia 2014
świąteczne refleksje ...
25/12/14
    Mija 1 dzień świąt i niech minie. A im szybciej, tym lepiej.
Zawsze nie cierpiałam świąt, ale w tym roku, to już apogeum osiągnęłam. Końca miary nie widać, końca też, oprócz końca Roku. Cóż, kiedy i Nowy nic nie zmieni, i dalej będzie beznadziejnie. Jest beznadziejnie i będzie, ale nie żebym ja miała depresję. Nie. Na depresję i rozmyślania nie mam czasu. Niestety w święta jedno i drugie mnie atakuje. A wtedy widzę beznadziejność tego wszystkiego, co mnie otacza. Dlatego nie cierpię świąt.

   A jak święta się skończą, to wszystko wroci do normy. Będę zabiegana, bez chwili do namysłu i przestanie mnie wkurzać to, co teraz widzę. Bo nie będę widzieć, bo jak wrócę, to będzie ciemno i nie będę palić światła ... Albo jak wrocę, to po to tylko, żeby zaraz wyjść i też nie będę widzieć ... NIC. I tak jest lepiej dla mnie, dla innych.

Pewnie i pisać tu nie będę miała czasu.

A w ogóle to pozdrawiam świątecznie, tych Wszystkich, którzy lubią święta i ich atmosferę :)
15:48, erzebet
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 marca 2011
Wykopki i nne atrakcje ...

01/03/2011 wtorek.

Od soboty rozpoczęły się u mnie na osiedlu poważne wykopki!! Zatarasowali połowę jezdni i żeby wrócić do domu, to muszę objechać pół osiedla, bo ruch jest tylko w jedna stronę ulicą - czyli wyjechać mogę. Z powrotem gorzej ...

Dziś rano z mojej uliczki parkingowej wyjeżdżałam 5 minut, żeby się włączyć do tej rozkopanej. A z rozkopanej kolejne 7 minut, żeby wyjechać do normalnej drogi. Potem też był korek, ale jakby umiarkowany.

Tyle tylko, ze dziś jechałam wcześniej. Jutro muszę zawieźć dziecko do szkoły na 8.00. No, jest to wyzwanie ...

I tak do wakacji!!

Już w sobotę był korek, jak wracałam z Kocurkiem z basenu. Dobrze, że przemknęłam osiedlowymi uliczkami i jakoś dałam radę. Jutro takich mądrych będzie więcej ...

A w ogóle, to jest skandal - Kocurek się moczył, a ja mam katar!!!.

sobota, 19 lutego 2011
impreza ....

19/02/11 sobota.

Jak karnawał, to karnawał. Poszłam wczoraj na imprezę. Nie żeby jakąś huczną. Za to dość liczną. Zebrało się nas ze 40 a może i więcej osób, a że w kawiarni to było, to było i sporo innych osób.

Spotkałam ludzi z mojej poprzedniej pracy i poprzednich prezesów, poprzedniego szefa i sporo innych osób.

Raz w roku mamy taką imprezę. Choć firmy nie ma to przecież pozostali ludzie i spotykamy się.

Tej imprezy staram się nie opuszczać, bo z innymi obecnofirmowymi imprezami to różnie bywa. Niby trzeba się integrować, ale w imię czego mam się zmuszać do integracji z kimś z kim nie chcę?

Tam idę, gdzie chcę. A to spotkanie lubię. Nie wszyscy niestety dotarli, nie z każdym też zdążyłam pogadać. I muzyka była tym głośniejsza była im, później było. Przekrzykiwanie mużyki to też nie moja ulubiona zabawa. Ale co tam. Grunt że się spotkaliśmy, pogadali, a że sala była za mała, a muzyka za głośna, to cóż.  

I całe szczęście, że zostało ponownie zorganizowane i wypaliło.

Do domu wróciłam koło 1 w nocy (znowuż nie tak późno!), i co?

Czekał na mnie Kocurek, nie spał tylko na psp grał (korzystając z okazji) z wyrzutami, że 'za późno' wracam!! No, ładne kwiatki dziecko mnie instruuje, o której mam wracać do domu!!

Ciekawe jak to będzie, gdy on będzie chodził na imprezy. Na razie zapowiedział, że chodzić nie będzie, ale poczekamy, zobaczymy :)



20:20, erzebet , Proza
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 lutego 2011
Złośliwości drobne ...
12/02/11 sobota.

Złośliwości drobne są prawie tak samo wkurzające, jak i te duże!! Wczoraj zabrałam się za czyszczenie kuwety kota, żwirek się mi rozsypał obok kuwety (złośliwość pierwsza!!), no bo czyż musiał się rozsypywać. Wcale nie, ale chciał, ot co!

Biorę odkurzacz w ręce swoje, żeby wciągnąć ten żwirek, a żwirek zamiast wpadać do rury to wypada :( Się okazało, że rura zatkała się była i ze sprzątania nici (złośliwość druga!!). No, cóż sama jestem na 'włościach', to i za odtykanie się zabrać musiałam. Jako prawie żadna 'blondynka' porwałam pierwsze co było pod ręką - a był to śrubokręt! wiele nie myśląc wepchałam rurze 'w gardło' narzędzie i co ... rzecz jasna nie przetkał za to się zaklinował i został tam :( Czarna rozpacz i złośliwość trzecia!! Musiałam pozamiatać miotełką a nie było to miłe wcale :(

Przestałam liczyć złośliwości i poszłam spać. Rano, skoro świt byłam umówiona na wapnowanie drzew i pryskanie. I co z samego świtu się okazało,że śniegiem sypie i miecie!! Z działań na działce nici!! Poszłam zatem do ciepłego łóżka dospać.


Obudziłam się koło 9.00. Patrzę za okno, a tu śnieg co prawda jest, ale już nie sypie i słońce świeci. złapałam wiec za telefon i już o 11.00 rozpoczęła się praca na działce. Oj, jak dobrze, że się udało!!

Naprawdę ucieszyło mnie to bardzo. Poszłam wiec za ciosem. ruszyłam głową i wyciągnęłam szczypcami śrubokręt, znalazłam drut stosowny i ... odkurzacz hula!!

A ja z tej okazji nie musiałam kupować nowego sprzętu. I doskonale, bo te nowoczesne kształty odkurzaczy mi się nie podobają :( Mój stary zelmer jest ok i niech działa jak najdłużej. Z tej radości poszłam na zakupy i poszalałam w sklepach. Kupiłam i ciuchy i kosmetyki i książki.

I Kocurek wrócił z wyjazdu!!
20:10, erzebet , Proza
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 lutego 2011
Wrzuć na luz ...

10/02/11 czwartek.

Coś mi się dni tygodnia mylą. We wtorek myślałam, że już jest środa, dziś mi piątek pasuje, a tu .. nic z tego i jutro karnie do pracy trza iść.

No niby zeszły tydzień przesiedziałam w domu, ale siedzenie z chorym dzieckiem jest okropne ... Gorsze może być tylko przebywanie z chorym facetem dorosłym :)

A ten tydzień, to co innego. Kocurek pojechał na ferie w niedzielę z  teściową. Wczoraj pojechał do nich "Pan Mąż" więc w domu luz blues ... I dlatego przydałoby się wolne, żeby rozkoszować się ciszą i spokojem :)

Cóż, kiedy nie da rady. Jedyne co, to udało się mi zaliczyć basen - trochę popływałam, w jacuzzi pomoczyłam się i w saunie posiedziałam.

No i zaliczyłam zakupy w tesco.

Dla jednych rozrywka, dla innych koszmar. Ale i ja mimo, że jestem fanką zakupów i lubię sobie tak humor poprawiać (w rozsądnej cenie ;), rzecz jasna) jakoś weny nie miałam zakupowej. Może późno było, a może nie trafiłam na nic bez czego żyć bym nie mogła - nie kupiłam więc ani marnej rzeczy z żadnych wyprzedaży, a tylko jedzonko dla siebie i kota. 

Jutro na szczęście piątek może choć uda się sobotę - ostatni dzień wolności wykorzystać. Ostatnia szansa wrzucić na luz :) bo potem się zacznie ...


21:03, erzebet , Proza
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 64